niedziela, 17 czerwca 2012

Imprezka u dziadków

    Zatęskniło mi się za rodzinnymi stronami, zapakowałam więc moją rodzinkę i pojechaliśmy w drogę. A że nasza wizyta została wcześniej awizowana, babcia Ula przygotowała swoim wnuczętom fantastyczne torciki. Uważam Babciu, że zdecydowanie minęłaś się z powołaniem.
    Ewunia dmuchała swoje cztery latka, Maciulek musiał uporać się z dwoma świeczkami.



Potem dzieci pomagały babci podlewać ogródek:




A dzisiaj, wracając do domu, lekko zboczylismy z trasy, zahaczając o park dinozaurów. Obydwa nasze dzieci dinozaurami i dinozaurowym placem zabaw były oczarowane:)                                                    
 

piątek, 15 czerwca 2012

Taptepka oraz ocena rozwoju

     Słownik mówiony Maćka poszerzył się o wyraz wyżej wymieniony. Dla niezorientowanych to po prostu skarpetka. Szczęka mi opadła na myśl, jak długie wyrazy wypowiada Maciuś.

     Piątek 15 czerwca to dzień oceny rozwoju mojego wcześniaka. Pojechaliśmy do poradni, w której Maciuś był/jest rehabilitowany. Spotkała się z nami pani psycholog, osoba na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka właściwa na właściwym miejscu. Maciek miał do wykonania zadania podobne jak te pół roku temu, wynik jednak jest już jednak zdecydowanie różny od tamtego.
    I tak:
- rozwój ruchowy - oceniony na około 21-22 miesiąc. Minus za schody - dwulatki powinny już same w pionie pokonywać schody. Pani doktor dodała jednak, że wcale nie wyklucza, że Maciek za kilka dni weźmie i pójdzie po schodach sam.
- rozwój społeczny i emocjonalny- 24 miesiące, żadnych uwag.
- mowa bierna - 24 miesiące, czyli na poziomie dwulatków. SZOK.
- mowa czynna - tu nie jestem pewna wyniku. Kamilek usłyszał, że 1,5 roku, ja że 15 miesięcy. Mowa została oceniona na podstawie wypowiadanych słów - mama, tata, ela (Ewa), dziadzia, ciocia, kaka (kasza), oko, niam (jeść),  kupa (zestaw pieluszka + chusteczki). Będę miała wynik na piśmie, to się przyjrzę, które z nas musi dokładniej myć uszy :).  Jako praca domowa mamy zadanie uczyć młodego łączenia wyrazów w choćby dwuwyrazowe zwroty, np mama niam.
  - samoobsługa - tu słabiutko, wyniku nie zapamiętałam. Ale nic to:). Mam oczy i widzę, że widelcem Maciej się nie posługuje, łyżką również nie, siku nie woła, nie rozbiera się sam (oprócz skarpetek oczywiście, które ściąga w ułamku sekundy) i nie ubiera (oprócz Ewy butów). Na parę spraw pani doktor zwróciła nam uwagę - jak np. korzystanie z nocnika. Pomijam fakt, że mała dupeczka zapada się w nocnikowy otwór. Podpowiedziano nam, żeby zawsze przed kąpielą, kiedy po zdjęciu pieluszki regularnie obsikiwany jest chodnik w łazience, podstawić Maćkowi nocniczek. Za którymś razem powinien załapać, o co chodzi.

     Mailem dostanę ogólny wynik tej oceny oraz w rozbiciu na poszczególne sfery rozwoju. Przyznaję bez bicia, że trochę się podbudowałam tą oceną:).

niedziela, 10 czerwca 2012

Bilans dwulatka

     Dwa latka przeleciały nawet nie wiadomo kiedy. Wcześniactwo to upadki i wzloty, to nieustanny lęk, czy nie zostanie po nim żadna pamiątka.
     Mój wcześniak cały czas się rozwija. I fizycznie, i intelektualnie. Waży 9 kg, wreszcie je. Makaron nitki wciąga jak trzeba do buzi, makaron świderek rozgryzie calutki. Ciastko zje sam, co powinien gryźć, to gryzie. Niezwykle mnie to cieszy. Fakt, że tak długo był okrutnym niejadkiem nie wynika z tego, że obiady rozdrabniałam mu w blenderze, co mi ktoś zarzuca. Maciek odmawiał jedzenia czegokolwiek, niezależnie od tego, czy posiłek miał grudki, czy był samym mlekiem. Wcześniaki tak po prostu mają, że niezwykle długo dojrzewają do decyzji : będę jeść.
     Widzę, że młody bardzo dużo rozumie. Prawie zawsze wykona moje polecenie, wskazuje palcem różne przedmioty, powtarza za nami wyrazy (z różnym oczywiście efektem), powtarza gesty i nasz ruch. Próbuje wchodzić po schodach i z nich schodzić w pionie, trzymając się barierek. Śpiewa sobie piosenkę o myciu zębów, z czego rozumiem w sumie O O O (szczotko szczotko hej szczoteczko), zaśpiewane w melodii identycznej z oryginałem.
      W piątek wybieramy się na ocenę rozwoju, ciekawa jestem opinii fachowca na temat mojego dziecka.

PS - tortu urodzinowego dziś nie było. Klasycznie zważyłam bitą śmietanę, zjedlismy więc tylko zwykłe ciastko:). Za to torcik zamówiony jest u babci Uli:).



poniedziałek, 4 czerwca 2012

Takie tam:)

      W zasadzie nowości brak. Kronikarsko odnotuję tylko, że wczoraj był pierwszy dzień w życiu Maćka, kiedy nie potrzebował drzemki w ciągu dnia. Być może powodem była nasza drzemka, którą przerwała nam dość brutalnie Ewcia o 8.23 rano i młody po prostu się wyspał, a może dziecko mi po prostu dojrzewa i drzemek nie potrzebuje:).
      Inna sprawa - chyba zaczyna nam się bunt dwulatka. Każde moje działanie niespełniajace oczekiwań Maćka okupione zostaje awanturą. Młody naprawdę ma swoje zdanie i potrafi je już bardzo dobitnie wyrazić.
      W słowniku pojawił się wyraz dziadzia, ciocia, oć (chodź), kooopa (to na widok pieluszek). A jadąc na rowerku Ewuni aż kwiczał z radości.
      To na razie tyle, reszta pewnie w okolicy urodzin (znaczy już najbliższej niedzieli).


sobota, 19 maja 2012

Zmiana repertuaru

      Jak w tytule - na chwilę obecną koniec z koko koko. Od dziś na tapecie nowa piosenka, muzykę i słowa pisał Maciek Bąk. Tekst brzmi:  kuuuupa lalala, kuuuupa lalala, kuuuupa lalala.
      Ewa przyciągnęła z przedszkola zarazę w postaci szkarlatyny. Dzieci były w miarę od siebie izolowane, jednak młody i tak się załapał. Wczoraj zaniepokoiło mnie jego zachowanie - pierwszy raz w swoim życiu LEŻAŁ sobie w łóżeczku. Do tej pory nie było mowy, żeby Maciulek uleżal chwilę w łóżeczku, na takie ekstrawagancje szkoda w naszym domu czasu. Wczoraj właśnie tam został położony, leżał sobie potulnie bez słowa skargi i prób ucieczki. To sygnał numer jeden. Sygnł drugi, to temperaturka 38,3 stopnia. Sygnał trzeci to dzisiejsza pobudka z temperaturą prawie 39 i brakiem głosu. Sygnał czwarty - po zaaplikowaniu leków synu spał do godziny 10.15 - przy jego codziennej pobudce około 6 rano jest to wyczyn nad wyczyny. Lekarz zdiagnozował anginę. Podejrzewam jakiś klon szkarlatyny, gdyż antybiotyk ma taki sam jak Ewa.
      Badając Maćkowe gardełko wybadaliśmy przypadkiem cztery nowe zęby :). Jakoś tak niepostrzeżnie wyrosły nam cztery nowe trójki:).
   

czwartek, 17 maja 2012

Na stojaka

      Podczas wczorajszej wizyty rehabilitacyjnej oceniony został Maciejowy sposób poruszania się. I tak nasz pan Piotr był co najmniej zdziwiony, że Maciek, który chodzi od niecałych dwóch tygodni tak pięknie idzie, zawraca, przystaje, popatrzy i idzie dalej. W warunkach domowych jeszcze w międzyczasie tańczy i śpiewa. Jedyna uwaga jest taka, że chód nieznacznie rozpoczyna się od paluszków. Aby to wyeliminować, Maciek ma na nóżkach przyklejone plasterki. Plasterki mają za zadanie stópkę unieść leciutko do góry, więc nawet kiedy Maciek nóżką nie ćwiczy, nóżka ćwiczy się sama.
       Pewnie się powtarzam, ale moje dziecko je. Dzisiaj zjadł takie dorosłe spagetti, na raz dawał nawet radę obalić całą nitkę długiego makaronu. Być może po prostu dojrzał już do tego etapu:). Inna sprawa, że je tylko to, co wsadzę mu do buzi, sam sobie jeszcze z tym wkładaniem nie radzi (oprócz paluszków:).

A Maciek i jego plasterki oraz Maciek rozmawiający przez telefon wyglądają tak:

czwartek, 10 maja 2012

Okulitycznie

       Po dzisiejszym dniu wiadomości mam takie mało lub średnio dobre  i bardo dobre. Nadwzroczność się nie wycofała, jej wartość wyszła większa niż rok temu. Nie znaczy to jednak, że wada się powiększyła, tylko że w okularach mięśnie sie lekko rozleniwiają i być może dlatego wartość "plusów" wyszła ciut większa - możliwe, że rok temu było to samo, tylko się ukryło. Zez też nie odpuszcza, będzie musiał być chuirurgicznie rozwiązany, za pół roku mamy pokazać się do kontroli. Wtedy też pani doktor dokładnie określi jego skalę i siłę, żeby mógł być prawidłowo skorygowany. Źle oceniony (i skorygowany) zez zbieżny powoduje w przyszłości zeza rozbieżnego, a tego byśmy bardzo nie chcieli.
     A co mnie dziś napawa dumą to fakt, że z klocków w poczekalni Maciulek ułożył wieżę z TRZECH klocków. Byłam w szoku, w domu takie zabawy go nie kręcą i nie wychodzą :). A przynajmniej nie wychodziły do tej pory :). Perfekcyjnie nabijał też klocki z dziurką na patyk - taka specjalna zabawka do ćwiczenia precyzji:). Kolejny plus dzisiejszyj wizyty - w poczekalni była taka mała, na oko roczna dziewczynka. Maciek normalnie ją zaczepiał i chciał się bawić, dawał jej klocki i puzzle:). Tylko dziewczynka jeszcze pewnie za mała, bo nie zwracała na niego uwagi:).

     I tak apropos zbliżających się za miesiąc rozgrywek piłkarskich - jakieś euro czy coś - Maciejek chodzi po pokoju, zakłada ręce z tylu i śpiewa "koko koko koko". Na szczęście nie zna reszty tekstu :)